Park Krasnala
Krasnoludki jednak są:))
Czyli o Parku Krasnala pół żartem, pół serio;)
Tak dokładnie to nie wiadomo skąd pojawiła się w naszej kulturze postać krasnala w jego współczesnej formie. Łączy bowiem cechy dawnych, słowiańskich duchów domowych takich jak domowiki, ubożęta i skrzaty oraz wyobrażenia rodem z XIX- wiecznych baśni, upowszechnione między innymi przez wytwórnię filmów Walta Disneya. Okazuje się, że w tym barwnym towarzystwie znajdzie się paru naszych rodaków, ze słynnym Hałabałą na czele. Powszechnie jednak wiadomo, że krasnoludki to życzliwe i pomocne istoty, zamieszkujące ludzkie siedziby. Chętnie obarczamy je odpowiedzialnością za wszelkiego rodzaju niewyjaśnione zaginięcia drobnych, domowych przedmiotów, a także za ich nieoczekiwane odnalezienie się. I tak krasnoludki chowają nam okulary, klucze, dokumenty, pilota do telewizora... (każdy chyba doświadczył w ten sposób ich obecności, więc kwestia istnienia krasnoludków nie podlega obecnie dyskusji...). Oczywiście na miarę swoich możliwości pomagają nam też w domowych pracach, ale na to trzeba sobie zasłużyć. Tylko ludzie życzliwi i pogodnie nastawieni do świata mogą liczyć na bezinteresowną pomoc na przykład w zmywaniu naczyń ( to w przypadku pań) lub dobieraniu skarpet do pary (w przypadku panów). Rodzinne kroniki często odnotowują udział krasnoludków w sprzątaniu lodówki, wydawaniu ostatnich pieniędzy z domowego budżetu oraz wyjadaniu słodyczy ukrytych przez troskliwe mamy w najtajniejszych, domowych zakamarkach ( co mija się z celem, gdyż jak wiadomo krasnoludki znają domowe zakamarki jak własną kieszeń).
Podobnie jak inne społeczności również krasnoludki mają swe lepsze i gorsze czasy. Z pewnością polskie krasnoludki mają się całkiem dobrze, o czym świadczy wyraźny wzrost ich populacji notowany od początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku ( „Raport ONZ na temat demografii krajów postkomunistycznych", Nowy Jork, 1998). W Polsce krasnoludki występują najliczniej w środkowym dorzeczu Odry- w Nowej Soli i jej okolicach.
Krasnoludki pomagają
Nie od dziś wiadomo, że krasnoludki najlepiej czują się tam, gdzie mogą być pomocne ludziom. Ta swoista symbioza trwa już od wielu tysiącleci, a do jej najsłynniejszych efektów należą m.in. piramidy egipskie, chiński mur, polskie autostrady i bigos...
Swą nową misję krasnale rozpoczęły na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku w naszym mieście, kiedy to w wyniku urynkowienia gospodarki i zmian geopolitycznych upadły dwa największe nowosolskie zakłady pracy- fabryka nici „Odra" i zakłady metalurgiczne „Dozamet". W ciągu kilkudziesięciu powojennych lat stanowiły one o charakterze naszego regionu. Mówiło się wówczas, że Nowa Sól jest największym miastem robotniczym w województwie. W wielu nowosolskich rodzinach ojciec pracował w „Dozamecie", a matka w „Odrze". To wtedy miasto dynamicznie się rozwijało, powstawały nowe osiedla mieszkaniowe, rozbudowywała się infrastruktura miejska. Upadek tych zakładów był katastrofą dla większości jego mieszkańców i zmusił ich do bolesnej zmiany dotychczasowego stylu życia. Wydawało się, że nowosolan pogrąży ogromne bezrobocie i wynikające z niego poczucie bezsilności.
I wtedy jak w bajce... pojawiły się krasnoludki. Jak grzyby po deszczu wyrastały mniejsze i większe wytwórnie figur ogrodowych- najczęściej gipsowych krasnali- zdobiących później przydomowe ogródki naszych zachodnich sąsiadów. W garażach, piwnicach i opuszczonych fabrykach zadomowiły się skrzaty we wszystkich możliwych postaciach, budząc początkowo mieszane uczucia. Esteci ubolewali nad ich kiczowatością, pomysłowi producenci liczyli zyski, a wszyscy dziwili się, że ktoś chce kupować „coś takiego"... Według oficjalnych danych funkcjonowało wtedy w Nowej Soli i okolicy około 400 fabryk, ale znając rozmiary ówczesnej „szarej strefy" można tylko domyślać się ile było ich tak naprawdę... (do dziś wielu jeszcze wspomina tę charakterystyczną woń lakierów unoszącą się nad miastem). Trudno również oszacować ilu nowosolan znalazło tam zatrudnienie- początkowo za najniższe wynagrodzenie, w szkodliwych warunkach...
Czas pokazał, że ta wyśmiewana, a nierzadko przeklinana produkcja okazała się nowosolskim sposobem na bezrobocie i upadek gospodarczy. Nasze „krasnale" pozwoliły przetrwać najgorsze czasy, wyzwoliły pokłady przedsiębiorczości i pomysłowości. Dały pracę tysiącom nowosolan i co najważniejsze- razem z nami trochę się zestarzały i stały się prawdziwymi Europejczykami. Dzisiejsze wytwórnie figur ogrodowych to najczęściej nowoczesne zakłady pracy, realizujące zamówienia z całego świata. Mała architektura ogrodowa, rekwizyty filmowe, figury reklamowe no i oczywiście wciąż jeszcze skrzaty ogrodowe, to współczesne produkty oferowane przez nowosolskich producentów. A wszystkim patronuje stary, poczciwy krasnal...



























